Maska

Maska, najczęściej kojarzy się nam z pewnego rodzaju zakryciem, zasłoną twarzy zakładaną podczas balów maskaradowych, różnego rodzaju obrzędów ludowych, spektaklach teatralnych czy często sytuacjach ratujących życie.
Jednak w społeczeństwie mamy również do czynienia z innego rodzaju maską… Często mówi się, że ktoś „zakłada maskę”, co w praktyce oznacza, że osoba próbuje ukryć swe prawdziwe zamiary, uczucia, emocje. Trzeba jednak przyznać, że każdy z nas, przynajmniej raz w życiu spotkał osobę „w masce”, lub sami czasem taką zakładamy. Czyż nie zdaje nam się wtedy, że tym sposobem ukryjemy przed światem wstyd przed błędami z przeszłości? Że pod maską schowamy nasze rozgoryczenie, żal lub przeciwnie radość? Jest to nic innego jak udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, czy to w życiu prywatnym, czy na scenie. Jeżeli chodzi o sztukę, teatr czy film, jest to jak najbardziej uzasadnione. Aktorzy wcielają się w różne role, muszą grać sytuacje, które zdarzają się być sprzeczne z ich prawdziwymi poglądami, wtedy pomocne staje się założenie owej „maski”, która pozwala na doskonałe wcielenie się w rolę zupełnie obcej postaci.
Doskonałym przykładem sztuki, gdzie widać motyw maski metaforycznej jest „Świętoszek” Moliera (Jean Baptiste Paquelin 1622-1673), gdzie główny bohater Tartuffe jest obłudnym, dwulicowym i zachłannym człowiekiem, który przywdziewa maskę świętoszka, by tym sposobem zdobyć zaufanie i zagarnąć majątek ufnego i życzliwego Gospodarza Orgona. Sztuka początkowo została zakazana natychmiast po pierwszym wystawieniu, które miało miejsce w roku 1664, jakoby miała ona godzić w dobro religii i zasad moralnych.
Z prawdziwą maską w teatrze spotykamy się już w dobie Starożytności, gdzie stanowiła bardzo ważną część przebrania aktora. Nadawała ona charakter przedstawianej postaci, pozwalała rozpoznać nastrój i pozycje społeczną bohatera. W teatrze antycznym maska była również świetnym „mikrofonem”, sprawiała, że głos stawał się silniejszy i lepiej słyszalny dla zgromadzonego ludu.
Nikt z nas takich masek na co dzień nie nosi, jednak jest w roku taki czas, czas karnawału, kiedy to możemy pozwolić sobie na chwile maskaradowego szaleństwa. Wtedy to na ulicach można zobaczyć kolorowe korowody, orszaki przebranych i „zamaskowanych” tańczących postaci. Tradycja ta wywodzi się z Włoch, a głównie z Wenecji, gdzie w XIII wieku miała swe początki. Weneckich masek jest kilka rodzajów, każda z nich miała swój charakter i taki też nadawała osobie je noszącej.

Oto kilka z nich

Moretta – maska, która utrzymywana jest za pomocą guzika zaciskanego w ustach.
Bauta – zasłaniająca cała twarz, lekko odchylona od twarzy co umożliwia osobie jedzenie i picie, zachowując przy tym pełną anonimowość.
Gnaga – tzw. kocie maski.
Bernardone – maska przedstawiająca człowieka zaniedbanego.
Medico della peste – maska z charakterystycznym dziobem, początkowo używana w medycynie.
Columbina – maska zakrywająca jedynie policzki, oczy i nos.
Zanni – maska symbolizująca postać głupca.
W moim odczuciu maska jest swoistą ucieczką od rzeczywistości, a nierzadko, od samego siebie. Dla jednych maska to kłamstwo, dla drugich zwykłe odegranie roli, tak w przypadku tych masek widocznych, kolorowych, błyszczących, jak i tych niewidocznych dla nas (początkowo) gołym okiem.

Skarby rzymskiej architektury. Koloseum

BIBLIOGRAFIA

-Encyklopedia PWN
-Artykuł dyrektora artystycznego Teatru Maska Jerzego Jana Połońskiego zamieszczony na stronie Teatru Maska
-Molier „Świętoszek”
-Maski weneckie, tajemniczość i uwodzenie